Przez ile lat musi przejść każdy z nas by mógł się człowiekiem stać ?
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat odpowie ci bracie tylko wiatr..
Pozdrawiam ludzi gdziekolwiek są
Zżera mnie Zżera....
Sądzę że każda część mego ciała została zjedzona przez te siły wyższe które w moim przypadku panują nade mną .
Jestem osobą strasznie podatną na działania innych więc mnie Zżerają i Zżerają aż zostanie tylko walka o ten ostatni kęs .
Próbuje udawać zabawnego albo takim już jestem i nie każdemu się podobam i nie każdemu przypadam do gustu chodź dziwne tym którym przypadłem nie Zjadają mnie....dziwnym nie jest.
Mam podwójną lub potrójną osobowość .
Pierwszą z nich nazwałbym Codziennością:
Wstaję , piję kawę,po bawię się palcami u nóg,po patrze przez okno wypatrując moherów i klnąc na wszystkich w myślach przeklinam ich ,czasem się umyję i poziewam.Czy nie będę zbyt skromny jak dodam że wtedy udaje zabawnego przy innych ?
Może....
Drugą nazwę prawdziwym sobą i tylko ten który mnie pozna do głębi zostać mógłby moim Przyjacielem.
Trzecia...to zniechęcenie: Nie.....to jednak nie ja ....więc kim jestem i co mam robić.?
A więc czy na prawdę są tacy ludzie potrzebni ?
Czy tylko ich cienie są potrzebne ?
tak jak Platon mówił:
"Wszystkie zjawiska są tylko cieniami wiecznych form czyli idei"
Może po prostu muszę pozostać jako ten cień by wszystko grało..?
Dawno nie pisałem.....do siebie samego bo tacy jak ja nie mają przyjaciół mają za to dużo znajomych.
Bo za dużo myślę?,bo jestem nudny? Jestem flegmatyczny i za dużo myślę.
To kim jestem to moja sprawa ale jak się przedstawiam dla innych jest sprawą otwartą.
To tak jakbym miał parę osobowości albo 9 żyć .
Czasem nie wiem czy myślę....Irracjonalność- i to mi się często zdaje .
Co ja mam pisać i po co ja mam blog ?
Boshe sam nie wiem !
Nie wiem co mi z szykuje przyszłość a ze przeszłością nie umiem się pogodzić i już za dużo wam gadam.
Nie jestem typem który pisze bloga po to by napisać tylko co tam u mnie albo jaki miałem świetny czy bądź zły dzień a raczej mam bloga jako sposób leczenia swojej duszy a do tego są mi potrzebni świadkowie . Tak jak leżenie u psychoterapeuty na leżance i pierdolenie do usranej śmierci bez ładu i składu. Tylko że tu trzeba mieć jakiś sens bo wyrażam sam siebie a nie wyżalam się . Próbuje się leczyć..........sam nie wiem
przed czym.
Ostatnio ciągle nie mam czasu ni z tąd ni zowąd ....po prostu duzo nauki.
Dodatkowo pogoda jest fatalna a razem z nią moje samopoczucie .
Czekam na taki moment by muc coś wiecej napisac tak ode "se" albo poprostu.. o !
Narazie pozostaje mi cieżkie technikum fotografczne i i ogrudek szkoly
Trudny to temat ..
ale postaram się odpowiedzieć choćby ze względu na osobe która mi bliska jest .
Na wstęp moge powiedzeć że kazdy ale to każdy temat lub chasło jest powiązane z innymi można b żeć że na każdy temat można zrobić rozprawke albo też książke .
Lecz niestety jestem ograniczony swoją definicją, tezą moim włąsnym zdaniem i opinią.
Wolny,wolność bez wolności.
Ja Michał pisze to słowa nie myśląc bedać istotą całkowicie rozumnie myślącą.
Mieliście kiedyś wrażenie że nic was juz nie trzyma chcecie się pożegnać z tym życiem....nie no nie bójcie się nie chodzi mi o.........śmierć lecz nie którzy widzą w niej ukojenie wszelkich zmartwień zaprawdę śmieszne.
Lecz gdybyście mogli odejść z tego ciała i świata.. gdzie chcieli byście być ? To raczej jasne...bo wynika z waszego toku rozumowania....w niebie ale nie o takie niebo mi chodzi no proszę więc jeśli myślicie o nim to przestańcie.
Raczej macie własne marzenia.. no i to wystarczy ale opowiem o tym gdzie nie w czasie i przestrzeni mógłbym być.
Gdzie czasu nie ma ani dnia i nocy...bezgraniczny chaos własnej bezmyślności ..tak właśnie tam bym chciał być.
Zauważcie choćby ta nuda na lekcjach...to w sumie właśnie to człowiek siedzi "zamulony"i o niczym nie myśli a gdy nauczyciel go zapyta przerażony mówi
- Co ! ?.
Ten stan przez zaledwie sekundę u niektórych dłużej można zaobserwować zamykając oczy i wstrzymując powietrze.
Nie można o tym normalnie myśleć ale jednak bezsens ma swój ukryty sens bo jednak stnieje.
Koniec...czy to mentalny,fizyczny lub duchowy..lecz ten tytułowy koniec...koniec jest najgorszy tym bardziej z przyjacielem bo on jest geniuszem tematem tylu rozmyślań.Człowiek bez niego jest niczym lecz jak jest przy tobie to tak jakbys mógł poruszać góry..nie boisz się niczego nie lękasz się "..boś jestesteś ze mnął". Będe za nim tęsknił i nie wstydze się tych słów.
- Oczywiście wróci za pare dobrych lat...